Gościem naszej gazety jest Pani Irena Snarska-artysta grafik, urodzona w Wilnie, mieszkanka Sulejówka.Pani Irena jest laureatką wielu nagród i wyróżnień w dziedzinie sztuki, m.in. za grafikę kolorową w Ogólnopolskim Konkursie Rowneye`a, Warszawa (1974), zespołowo za grafiki na Międzynarodowym Biennale Sztuki Kobiet -Vichy, Francja (1978), w konkursie Najlepsza Grafika Roku, Warszawa (1980), za grafikę na międzynarodowej wystawie UFACSI, Grand Salon, Bruksela (1986), na Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Muzeum w Kobe, Japonia (1989). Prace naszego Gościa można spotkać w wielu muzeach i galeriach w Polsce, Bukareszcie, Finlandii, Wilnie, Japonii oraz w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą.
Redakcja (Kasia Kowalczyk): Jaką drogą szła Pani do sztuki?
Irena Snarska: Kiedy skończyłam Akademię Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki, wyjechałam do Francji na stypendium i później wróciłam do kraju. Zaczęłam pracować najpierw w wytwórni filmowej "Czołówka" i właśnie tę pracę zostawiłam, ponieważ było mało czasu na realizowanie malarstwa i grafiki. Następnie otrzymałam propozycję pracy w charakterze nauczyciela w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W Akademii był taki profesor, który namówił mnie na tworzenie grafik.
K.K.: Dlaczego wybrała Pani właśnie grafikę jako główną formę swojej wypowiedzi?
I.S.: Sądzę, że było mi to przeznaczone od dzieciństwa. Początkowo chciałam zostać ilustratorką książek, a grafikę zaczęłam studiować przypadkowo, jako przedmiot dodatkowy. I rozsmakowałam się w niej: była czymś, co stawia barierę, nawet fizyczną.
Technika, którą uprawiam, akwaforta i akwatinta, wymaga pracy w metalu, ma w sobie coś i zimnego i twardego i trującego i... niespodziewanego. Niespodziewanego, gdyż nawet przy największym doświadczeniu może ona zawsze spłatać jakiegoś figla lub coś sama dopowiedzieć. Myślę, że nie jest grzechem wykorzystanie podpowiedzi techniki, ja się w nią wsłuchuję z pokorą. Bo sam proces pracy - od rysunku na metalu aż po odbitkę - niesie ze sobą szereg problemów ubocznych, nie tylko technicznych, dostarczających pewnych doświadczeń, które mobilizują do rozwiązywania ich przy realizacji kolejnych prac.

p. Irena Snarska  Wracając do pytania: była w tym wyborze jakaś przekora. Jest to bowiem praca autentycznie ciężka fizycznie i to taka praca, która może zakończyć się niepowodzeniem. Bywa,że trzy odbitki z rzędu są nieudane - coś się przetarło, gdześ nie dobiło, był zbyt wilgotny papier, zła farba itp. Za to gdy wyjdzie i zamierzenie zostanie osiągnięte, jest to niebywała rozkosz i... następne wątpliwości. To przekora, wikłanie się w różne niespodzianki materiałowe, zmaganie z czymś, co po skończeniu może dać pełną satysfakcję.
K.K.: Czy artysta może pracować na zamówienie ?
I.S.: Nie każdy. Sztuka jest wynikiem osobowości artysty. Toteż nie każdy jest w stanie wykonać zlecenia, które mu odpowiadają.
K.K:Czym jest sztuka w Pani życiu?
I.S.: Odgrywa bardzo wielką rolę.Wyrażam w ten sposób swoje emocje. Tak bardzo jest mi sztuka potrzebna, że kiedy miałam małe dziecko, pracowałam w nocy.
K.K.: Czy to prawda, że swoje artystyczne wizje realizuje Pani nie tylko w plastyce?
I.S.: Tak, wprawdzie z wielką tremą to czynię, ale próbuję pisać wiersze. A oto jeden z nich:

Pulsujący czas
Coś się zdarzyło z wierzchołkiem
nieboskłon przecięty na pół
stał się otchłanią w której
wirowało istnienie po istnieniu
A myśl jakaś zdziwiona
jakby odległością wydarzeń
zawisła między wirem a wierzchołkiem
i nieświadomie stała
się zaporą dla reszty
istnień których nie
zdołała wessać otchłań

Anioł i Kamień - Irena Snarska.

 

Kasia Kowalczyk: Dziękujemy pięknie za rozmowę i życzymy wielu wzruszeń artystycznych.

oprac. techn. Kasia Kowalczyk, Monika Górczyńska i Kamil Gos

<<poprzednia

^początek^

następna >>